.
220 tysięcy placówek medycznych w Polsce

Wojewódzki Szpital Dziecięcy

ul. Chodkiewicza 44
85-667 Bydgoszcz
    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Oddział hematologii

    18 zł za dobę spania w łóżku razem z dzieckiem to duże przegięcie (łóżko w dodatku krótkie, wiec ciągle nogi podkurczone)

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Oddział endokrynolog i pediatrii 3 piętro.

    Ja spędziłam z córką tydzień na oddziale endokrynologii i pediatrii i musze pochwalić wszystkie tam pracujące pielęgniarki. Wszystkie panie są bardzo miłe, empatyczne i delikatne przy zakładaniu welgronu, pobieraniu krwi czy dawaniu zastrzyków. Dostałam izolacje a za pobyt zostałam poinformowana na wejściu, że się nie płaci. Wydaje mi się, że to zależy od oddziału. Ja i córka widocznie miałyśmy szczęście. Jedynie jakie mam zastrzeżenia to brak kolorów na ścianie czy jakichkolwiek rysunków dla dzieci. Ale świetlica pełna gier i zabawek.

    • Mój pobyt z synkiem w tym szpitalu oceniam na 5+, my bylismy na oddziale otolaryngologii, opieka dla dziecka 6+, Jedzenie dla dziecka 6, lekarze super znaja sie na tym co robią, maja podejście do dzieci i cierpliwość do rodziców, Panie pielegniarki super sa z powolania, maja podejscie do dzieci, kiedy pobieraja krew, czy podają kroplowke, dziecko nie boji sie, szkoda ze maja bardzo nie wygodny fotel do spania dla rodziców, ze jedzenie dla rodzica musimy sami sobie zapewnic, dobrze ze jest stolowka gdzie rodzic moze zejsc i zamówić sobie np. Kiedy dziecko spi, Stolowke oceniam na 5+

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    pobyt dziecko w szpitalu

    Witam! Był to 3 pobyt mojego dziecka w tym szpitalu i ostatni!!!! Pojechalismy ze skierowaniem w piatek wieczorek. Lekarka uznała,że wynik dziecka jest na tyle fatalny,ze dziecko musi pozostać w szpitalu. Załozono dziecku wenflon. Nie wiem po co skoro nie dostawało żadnych antybiotyków. Pobrano tylko krew na zwykłą morfologię. Dziecko do poniedziałku pozostało z wenflonem. W niedziele ten wenflon się trochę zamoczył i pobrudził. Podeszłam do pielegniarli ale nic z tym nie zrobiła tylko zmieniła zewnetrzny opatrunek co trzyma ten wenflon i dodała,ze mały ma jutro pobranie krwi wiec nic nie bedziemy ruszac. W poniedziałek od 6 rano mój synek 2 latek domagał sie picia i jedzenia. Do godziny 9.30 nic mu nie mogłam dac bo o tej godzinie dopiero pobrano krew!!!!! skandal Pani pielegniarka próbowała pobrac krew z wenflonu ale juz się nie dało. Wstrzyknęła tam chyba sól fizjologiczną, psiknęła i tyle. Dziecko pobrano krew z drugiej reki. Cały czas jak sie okazało synek nosił wenflon po nic. Ale ok. Czekaliśmy na wyniki synka, które wyszły ok. Bylismy tam przez przypadek bo dziecko było zdrowe a prawdopodobnie zawiniło labolatorium albo przychodnia późno wysłała próbki do analizy. I wtedy zaczął sie nasz dramt. Synek zaczął się zmieniać. Stał się apatyczny, senny. Wyczułam,że ma temperature. No i zobaczyłam miejsce po wenflonie. Wyglądało to paskudnie!!!!! Poprosiłam pielęgniarke aby przyszedł lekarz. Po jakims czasie przyszła pani doktor. Zaleciła masć na to miejsce i środek na gorączke. A potem przyszły dwie pindy "pielęgniarki" z hasłem do mnie,ze ja nie pozwoliłam zdjąć dziecku wenflonu...... bez komentarza to zostawiam. I jeszcze tekst do mnie,ze przyjechałam z chorym dzieckiem. Myślałam,ze nie wytrzymam. Moje dziecko nie miało temperatury dostało ja po zdjęciu tego wenflonu. Cała noc synek goraczkował ale nie dostał antybiotyku ani nie pobrano wymazu z tego miejsca po wenflonie. Dopiero rano przyszła lekarka prowadząca - bardzo miła pani i ona zadecydowała ze ma byc wymaz z tego miejsca i synek ma dostac antybiotyk. Szkoda,ze w nocy nie mozna było tego zrobić.....Stan dziecka po 2 dniach juz się poprawił. Pisze to jednak aby przestrzec rodziców : domagajcie się aby wasze dzieci miały wyciągane wenflony jak nie dostają antybiotyku. O wszystko musicie się wykłócać. Nie słuchajcie,że tanego badania ekg czy usg nie mozna zrobić danego dnia!!!! Ja byłam na ekg i weszła ze mna pani z zapytaniem co ma zrobic jak chce prywatnie to badanie? Pani do niej: prosze iśc zapłacić 35 zł do budynku c i wrócić do mnie to zrobimy!!!! szok!!!! Moje dziecko jak sie okazało było zdrowe zupełnie!!!! a szpital swoimi błedami doprowadził,że dziecko musiało tam zostac na leczenie . A wiecie,ze pielęgniarki graja w gry? na naszej sali był chłopiec który strasznie płakał i cukier mu się podnosił. Nie było przy nim mamy. Sąsiadka poszła sprawdzic co robia pielęgniarki aone grały w grę!!!!! wiecie co ja nie winie ich wszystkich bo i na tym oddziale były miłe i fajne. Nie polecam tylko hematologii tam sa jedze sąsiadka lezała z synkiem ..... Ja bede unikac juz tego szpitala. Jeżeli sytuacja mnie zmusi aby połozyć tam dziecko to wezmę dyktafon i wszystko o co proszę będe nagrywać albo proszę kartak i pismo . Inaczej się nie da. No i juz nie stoje po stronie pielegniarek. Szkoda mi ich było jak strajkowały ale po tym co widziałm to sory : NIC więcej im sie nie należy!!!! Drodzy rodzice ten szpital jest publiczny. Musimy wszyscy miec świadomość ,że jeżeli bedziemy na to wszystko przymykać oczy to nic się nie zmieni. Pilnujcie swoich dzieci.

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    To nie jest szpital!!!

    To nie można nazwać szpitalem. W jednej sali dziecko kilkumiesięczne i dziewczyna 20 letnia. Jak to jest możliwe, że w szpitalu dziecięcym śmierdzi dymem papierosowym (to nie palą rodzice, no i chyba dzieci też niż). Jeżeli masz małe dziecko (karmisz piersią) to licz na całkowite piekło. Śpisz na materacu (na podłodze), bez pościeli za który to musisz jeszcze płacić 8 zł na dobę. Skoro karmisz piersią to nie należy Ci się posiłek, a dziecku się należy (potrzebne jak świni siodło w drugim lub trzecim miesiącu życia).

    • Ja jestem tu z dzieckiem bardzo czesto bo jest powaznie chora tez juz mam ich powoli dosc i szpitala i lekarzy kraży dziecko po całym szpitalu bo jak trudny przypadek to im się leczyć nie chce tylko latamy z jednego oddziału na inny. Ostatni musiałam im dać leki swoje prywatne które codziennie podaje bo oni nie maja mleko też. A chyba jak dziecko leży w szpitalu to oni muszą mu wszystko zapewnić. Przecież starsze dzieci obiady i posiłki dostają. Lekarze są różni. Najbardziej nie polecam wam neurologii. Tak uważam. Niektórzy lekarze myślą, że rodzice to banda głupków a dzieci to tylko kolejny przypadek. To chyba najbardziej dołujące. Nie polecam ale jak chcecie ratować swoje pociechy za wszelką cene to chociaż i taki szpital dobry.

Mapa

Zobacz jak dojechać

Forum