.
220 tysięcy placówek medycznych w Polsce

Szpital - Filia przy ul. Działdowskiej 1

ul. Działdowska 1
01-184 Warszawa
    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Pediatria

    Oddział świeżo po remoncie,czysto,ale brak ciepłej wody!!!!!!!,od piątku godzi 15 do poniedziałku do 8 rano nie widzieliśmy na oczy lekarza.Panie Pielęgniarki kompetentne,bardzo miłe serdeczne w stosunku do dzieci i rodziców.

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    moja opinia

    Mam bardzo słabą opinię o tym szpitalu a przynajmniej o oddziale na 3 piętrze (to chyba laryngologia - leżą tam dzieci mają problemy z drogami oddechowymi). Byłem tam z córką kolejny raz po roku nieobecności i dalej tam panuje bałagan. O wszystkie badania czy wyniki trzeba się prosić i wykłócać. Lekarze prowadzący nie są skorzy do tego, żeby sami zakomunikować o badaniach tylko trzeba za nimi latać a jak nie uda ci się go złapać to potem lekarki i pielęgniarki mają pretensje, że nie interesujesz się dzieckiem. O jakimś reżimie sanitarnym można zapomnieć dzieci dzieci z gruźlicą latają po całym piętrze (włącznie ze świetlicą) jakby nigdy nic. Umieszczanie dzieci gruźliczych czy tych co mają gronkowca czy krztuśca z tymi co mają zapalenie płuc czy oskrzeli to w zasadzie standard. Założenie dziecku wenflona przez niektóre pielęgniarki bardzo często jest godzinną mordęgą a i tak często się im nie udaje. Pytanie do pielęgniarek np: o leki kiedy i jakie dziecko dostaje może zostać przez nie odebrane jako afront. Ostatnio na oddziale szaleje rotawirus i jakiś rsv - normalnie strach z dzieckiem wychodzić z "pokoju". Te z kolei są przeludnione. W pokoju dwuosobowych umieszczane są trzy łóżka (z trudem można spać siedząc na krzesłach), a obok gdzie mogłyby się zmieścić dwa łóżka stoi jedno a połowę pokoju świeci pustką. W pokojach jest jak w saunie a otwarcie okna w celu przewietrzenia nie jest mile widziane i często nawet nie wskazane. Na ścianach rosną dorodne grzyby. Jedna łazienka jest wspólna dla wszystkich i często gęsto brakuje w niej papierowych ręczników czy papieru toaletowego. Po raz kolejny odniosłem też wrażenie, że lekarze bardziej interesują się tabunem studentów który tam przebywa niż chorymi a to chyba nie o to chodzi. Zdarza się, że wypraszają odwiedzających ze stolików gościnnych bo oni muszą przeprowadzić wykłady.

    • Dokładnie podpisuję się pod Twoją wypowiedzią. Moje dziecko właśnie zaraziło się w tym szpitalu wirusem SRV i skazani jesteśmy na następne cierpienia i dwutygodniowy pobyt! Sale duszne i niewietrzone, dzieci z przeróżnymi chorobami leżą razem i wzajemnie się zarażają. Wczoraj lekaż zapytał mnie czy moje maleństwo chorowało już na rota, bo jest taka możliwość. Kiedy skończy się mój koszmar!!!!!!!!

    • Przepraszam za literówkę, oczywiście lekarz! Dodam jeszcze, że nie mam zastrzeżeń co do profesjonalizmu lekarzy. Uważam jednak, iż powinni zwracać baczniejszą uwagę z jakimi chorobami leżą dzieciaczki na jednej sali.

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Szpital Działdowska

    Szpital na Działdowskiej… Zapewne maja jeden powazny plus! Specjalisci wiedza co robia, wiedza na jakie badania skierowac i robia to kompleksowo, potrafia te badania zinterpretowac i wiedza co leczyc. Podobno jedni z lepszych specjalistow w Warszawie. Na tym pozytywy dla tego szpitala się koncza. Cala reszta straszna!!! Pobyt w tym szpitalu był koszmarem od samego poczatku. Ignoranja ze strony lekarzy. Wydaje się, ze robia wielka laske pomagajac nam, a nawet nie nam, a naszym malym pociechom. Wypraszaja, a wrecz wyrzucaj z gabinetow zabiegowych rodzicow dzieci, nawet tych najmniejszych noworodkow i niemowlakow. Wpajaja poczucie winy, ze pewnie się za malo dbalo o dziecko, albo za krotko karmilo, nawet jak dziecko ma wady wrodzone. Drugorzedna sprawa to warunki… Prepelnione sale (ok. może chca pomoc wszystkim naraz, strasznie duszne i zatechle (przez 10 dni nie były wietrzone ani razu i było, az gesto, rodzice nie maja gdzie spac (jak ktos ma szczescie, to dostanie fotel, ale zazwyczaj pozostaje nam krzeslo, albo spanie pod lozeczkiem dziecka, z pozytywow, to to iż można być z dzieckiem prawie!!! 24 H na dobe. Pokarm dla dzieci pzrygotowuje szpital i przyznam, ze raczej go nie brakowalo, ale bywalo, ze wchodzila pielegniarka z jedna butelka i mowila do matek, ze maja się podzielic… dziecko zje 70 ze 150, placze bo dalej glodne i co ja mu powiem??? Ze już minela jego kolejka?!

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Szpital jest ok

    Ja lezalam tam z corka z niewielkimi przerwami ok pol roku gdyz corka ma astme i refluks i wiecznie walczymi z jej zapaleniem oskrzeli.Owszem wasrunki sa kiepskie ale chyba chodzi o to zeby opieka byla dobra a tam jest bardzo dobra.Zanim trafilam na dzialdowka lezalam kilka razy na nieklanskiej na alergologii i choc wqarunki moga byc to sama ordynator nie wie jak leczyc dzieci bo wiecznie wpychala mojej corce antybiotyk ktory wogole nie dzialal.Dopiero na dzialdowskiej trafilismy w rece dr Krawiec i dr Bartosiewicza ktorzy zajeli sie3 corka tak jak pownni lekarze.W tej chwili juz tak wyprowadzili mi mala ze nie ma potrzeby kolejnego trafiania do szpitala jestesmy leczeni w poradni u dr Bartosiewicza i jest ok.Wszystkim polecam ten szpital nie paczcie na warunki tylko na to ze pracuja tam najlepsi lekarze a dzieci sa tam z roznych zakatkow polski wwiec to chyba o czyms swiadczy.

Mapa

Zobacz jak dojechać

Forum