.
220 tysięcy placówek medycznych w Polsce
  • Kilka dni temu trafiłam z dzieckiem do Nocnej Pomocy w szpitalu bielańskim. Lekarz po zbadaniu doszedl do wniosku, że stan dziecka wymaga bardzo pilnej konsultacji na Izbie Przyjęć szpitala. Na Izbę przyjęć trafiliśmy ok. godz. 20.00, w gabinecie lekarskim było jedno dziecko, na korytarzu przed nami czekało 3 dzieci. Po godzinie czekania, ok. 21.00 gabinet opuściło dziecko, które przebywało tam gdy przyszliśmy o g. 20. Wtedy jedyna lekarka zostawiła dzieci z Izby Przyjeć i jak oznajmiła, poszła do pacjenta na oddział. W tym czasie nie było na Izbie Przyjęć żadnego innego lekarza. Lekarka wróciła z Oddziału po kolejnej godzinie, było już ok. 22.00. Poprosiła do gabinetu pierwsze z kolejki dziecko, którego wizyta trwala kolejna godzinę. W między czasie na Izbę Przyjęć przyszli kolejni rodzice z dzieckiem. Ok. godz. 23.00, po trzech godzinach czekania zostało przyjęte tylko jedno czekające w kolejce dziecko, przed nami było jeszcze dwoje. Stan nowoprzybyłego wymagał prawdopodobnie jednak pierwszej pomocy i lekarka poprosiła je do gabinetu poza kolejką, badała je przez kolejna godzinę. Gdy była już godzina 00.30, po ponad 4 godzinach czekania przed nami nadal było 2 dzieci, gdy przyszlismy o 20.00 przed nami było 3. Moje dziecko w tym czasie prawdopodobnie zaraziło się od innych dzieci zapaleniem oskrzeli, bo taka choroba została zdiagnozowana u niego po trzech dniach od wizyty na Izbie przyjęć. Wcześniejsze objawy w ogole nie mialy żadnego zwiazku z ta choroba. W Szpitalu Bielańskim na Dzieciecej Izbie Przyjeć obsługują lekarze bardzo młodzi i podejrzewam, że własnie mlodosc i brak doswiadczenia czyni, że kazde dziecko potrzebuje aż nie mniej niz godziny aby udzielic mu pomocy oczekiwanej na Izbie przyjeć. Po 4 godzinach czekania moje dziecko było w znacznie gorszym stanie niż gdy przyszlismy, wyglądało na to, że mamy przed sobą jeszcze kolejne cztery godziny. Wtedy zrezygnowałam i na własne żądanie opuściłam Izbe Przyjęć. Pani obsługująca rejestracje powtorzyla mi kilka razy, że robię to na wlasną odpowiedzialnośc, bo jak sie dziecku coś stanie to będzie odnotowane, że opuściłam Izbę Przyjęć. Ciekawa jestem kto ponosi odpowiedzialność za to, że w ciągu 4 godzin na Izbie Przyjęć Szpitala Bielańskiego przyjmowanych jest 2 dzieci, a reszta, na tyle chorych, że znalazła się w takim miejscu, godzinami czeka. Agnieszka, Warszawa

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Chirurgia dziecięca

    Koszmar rozpoczął się pobraniem krwi u syna skierowanego na zabieg stulejki. "pielęgniarka"pobrała krew tak, że dziecko dobrą chwilę krwawiło. Następna" pielęgniarka"która powinna pracować w więzieniu,bo na pewno nie przy dzieciach (czarne włosy wyraz twarzy jędzy)nic nie tłumacząc dziecku nie będąc miłym i ciepłym na siłę wcisnęła mu lek na uspokojenie.Po chwili- moim zdaniem lek nie zaczął działać zabrali go na wenflon...krzyczał strasznie bo dwa razy się wbijały bo pierwsze miejsce podobno złe było...a na tekst męża ile razy jeszcze będą się wbijać powiedziały jak pan nie daje rady może pan wyjść. Po zabiegu kolejna "fachowa pielęgniarka"zmieniła kroplówkę tak że znów leciała krew. Na salę po zabiegu w całkowitym znieczuleniu nie przyszedł lekarz poinformować o przebiegu zabiegu ani zobaczyć dziecko aż do wypisu, nie było pielęgniarek aby zmierzyć temperaturę i ciśnienie. sala 5 osobowa a 2 dzieci!Panie jadły pączki plotkowały i odwiedzali ich znajomi... Na koniec poskarżyłam się pani doktor, która powiedziała, że wie ,że pielęgniarki mało robią...że są skargi od rodziców, ale ona nie jest ordynatorem, żeby z nimi rozmawiać więc poprosiłam o rozmowę z nim niestety przebywa na urlopie...

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Dziękuję lekarzom i pielęgniarkom na SOR

    Chciałam jeszcze raz bardzo podziękować lekarzom - w szczególności doktor Ewie Zajączkowskiej z SOR za opiekę nad moją mamą. Mama trafiła z silnym bólem brzucha na SOR. Dostała leki przeciwbólowe i zostały przeprowadzone szczegółowe badania (morfologia, mocz, rtg, usg i tomografia komputerowa jamy brzusznej). Opieka była wspaniała. Praktycznie cały czas lekarze interesowali się mamą, przy czym atmosfera była wspaniała i bezstresowa. Dziękuję serdecznie za zaangażowanie i pomoc mojej mamie!!! Dziękuję również przemiłym pielęgniarkom i salowym.

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Ginekologia

    W związku z faktem, że portal ten odkryłem dopiero dzisiaj, chciałem wyrazić negatywną opinię za wizytę moją oraz żony w 2011r na oddziale ginekologi w Szpitalu Bielańskim. Jednym słowem żenada, syf, dno i wodorosty. Na przyjęcie czekaliśmy 4,5 h gdzie żona będąc w zaawansowanej ciąży zwijał się z bólu, a pani w recepcji z uśmiechem na twarzy kazała czekać. Na oddziale tym byliśmy pierwszy i ostatni raz. Kolega dorzuca od siebie jeszcze że jak rodzili z żoną to zainteresowanie ze strony personelu zaczęło się dopiero jak wypadło mu z portfela 1,500 PLN (ciekawe czy personel odprowadził podatek?) My rodziliśmy w szpitalu przy Inflackiej, full wypas mucha nie siada, sala porodowa bajka obsługa pierwszorzędna, po porodzie sala mała ścisk jak w tramwaju ale remont był więc bez urazy, jak będziemy mieli rodzić jeszcze raz, to tylko ten szpital.

Mapa

Zobacz jak dojechać

Forum