220 tysięcy placówek medycznych w Polsce
    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    szok

    Byłem tam w zeszłym tygodniu odwiedzić mamę . Boże to jest szok lekarze chodzą jak pawie pielęgniarki w pokoju piłują paznokcie, do pacjentów odzywają się pogardliwie. Niestety musiałem iść do łazienki męskiej przeraziłem się smród , brud ,chlew , siuchy na podłodze ściany usmarowane już wolę nie domniewać czym ...... Czy ktoś to ogarnia , czy ktoś panuje tan tą instytucją , domniewam że NIE

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    nieporozumienie!!!!!!!!

    nie polecam wogóle tego szpitala. Trafiłam tam 2 miesiące przed porodem. Dziecko mozna było uratować jednak lekarz pozostawił mnie bez żadnej pomocy i dziecko zmarło.

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    wspomnienia

    Oddział dziecięcy i ginekologiczny Urodziłam tu dwójkę dzieci, miłe pielęgniarki i lekarze też pomocni. Na oddziale dziecięcym jestem drugi raz i też jest ok. Miłe pielęgniarki same proponują pozostanie z dzieckiem i wykupienie łóżka czy obiadu, oczywiście można przynieść swój materac i nic nie płacić i lekarze też się starają i robią co mogą żeby pomóc. Jeśli dzieje się coś poważnego to zawsze wybieram szpital w Barlinku!

    • Leżałam 4 dni na ginekologii. Siostry to jakby z nieba zeszły anioły, wszystkie bez wyjątku. Miłe serdeczne, uśmiechnięte, zatroskane... Nie znajduję słów, aby opisać dobroć, jaka "bije" od tych kobiet. Lekarze również zainteresowani chorobą, słuchają, rozmawiają. Traktowana byłam nie jak intruz, ale jak chora, która potrzebowała pomocy, troski, dobrego słowa. Pielęgniarki uspokajały, tłumaczyły, radziły, pomagały. Cieszę się,że tam trafiłam, obym nigdy nie musiała leżeć w szpitalu, ale jak miałabym leżeć to tylko w Barlinku na ginekologii. Dziękuję Wam wszystkim, których tam spotkałam i Paniom salowym również, bo świetne kobietki z ogromnymi sercami. Dziękuję raz jeszcze.

  • TEN SZPITAL TO JEDNO WIELKIE NIEPOROZUMIENIE. LEKARZE LECZACY W NASZYM SZPITALU NIE PRZEJMUJA SIE ZDROWIEM SWOICH PACIETOW PRZEZ DWUCH TAKICH STRACILAM MAME ZMARLA NA ODDZIALE WEWNETRZNYM KIEDY ROZMAWIALAM Z LEKARZEM STWIERDZIL ZE MAMA WYJDZIE W TYGODNIU DO DOMU BO JUZ WSZYSTKO JEST O.K I CO PO TRZECH DNIACH MAMA ZMARLA . ZATRZYMAL JEJ SIE MOCZ CIERPIALA A NIKT NIE KIWNOL REKA W TYM KIERUNKU ROZMAWIALAM Z LEKARZAMI PYTALAM CO SIE DZIEJE TWIERDZILI ZE TO NIEWYDOLNOSC SERCA . JA ROZUMIE ZE W TYM PRZYPADKU NERKI ZATRZYMUJA SOLE Z ORGANIZMU ALE SA DIALIZY LUB COKOLWIEK TAKIEGO . TO JEST SZOK CO SIE TU WYPRAWIA . MIALA DOPIERO 57LAT I CO NIKT NIE KIWNOL PALCEM ZEBY JEJ POMUC. NIE POLECAM NIKOMU SZPITALA W BARLINKU!!!!!!!!!!!!!

Mapa

Zobacz jak dojechać

Forum