220 tysięcy placówek medycznych w Polsce
    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    wspomnienia

    Oddział dziecięcy i ginekologiczny Urodziłam tu dwójkę dzieci, miłe pielęgniarki i lekarze też pomocni. Na oddziale dziecięcym jestem drugi raz i też jest ok. Miłe pielęgniarki same proponują pozostanie z dzieckiem i wykupienie łóżka czy obiadu, oczywiście można przynieść swój materac i nic nie płacić i lekarze też się starają i robią co mogą żeby pomóc. Jeśli dzieje się coś poważnego to zawsze wybieram szpital w Barlinku!

    • Leżałam 4 dni na ginekologii. Siostry to jakby z nieba zeszły anioły, wszystkie bez wyjątku. Miłe serdeczne, uśmiechnięte, zatroskane... Nie znajduję słów, aby opisać dobroć, jaka "bije" od tych kobiet. Lekarze również zainteresowani chorobą, słuchają, rozmawiają. Traktowana byłam nie jak intruz, ale jak chora, która potrzebowała pomocy, troski, dobrego słowa. Pielęgniarki uspokajały, tłumaczyły, radziły, pomagały. Cieszę się,że tam trafiłam, obym nigdy nie musiała leżeć w szpitalu, ale jak miałabym leżeć to tylko w Barlinku na ginekologii. Dziękuję Wam wszystkim, których tam spotkałam i Paniom salowym również, bo świetne kobietki z ogromnymi sercami. Dziękuję raz jeszcze.

  • TEN SZPITAL TO JEDNO WIELKIE NIEPOROZUMIENIE. LEKARZE LECZACY W NASZYM SZPITALU NIE PRZEJMUJA SIE ZDROWIEM SWOICH PACIETOW PRZEZ DWUCH TAKICH STRACILAM MAME ZMARLA NA ODDZIALE WEWNETRZNYM KIEDY ROZMAWIALAM Z LEKARZEM STWIERDZIL ZE MAMA WYJDZIE W TYGODNIU DO DOMU BO JUZ WSZYSTKO JEST O.K I CO PO TRZECH DNIACH MAMA ZMARLA . ZATRZYMAL JEJ SIE MOCZ CIERPIALA A NIKT NIE KIWNOL REKA W TYM KIERUNKU ROZMAWIALAM Z LEKARZAMI PYTALAM CO SIE DZIEJE TWIERDZILI ZE TO NIEWYDOLNOSC SERCA . JA ROZUMIE ZE W TYM PRZYPADKU NERKI ZATRZYMUJA SOLE Z ORGANIZMU ALE SA DIALIZY LUB COKOLWIEK TAKIEGO . TO JEST SZOK CO SIE TU WYPRAWIA . MIALA DOPIERO 57LAT I CO NIKT NIE KIWNOL PALCEM ZEBY JEJ POMUC. NIE POLECAM NIKOMU SZPITALA W BARLINKU!!!!!!!!!!!!!

  • to co tu sie dzieje w tym szpitalu to cos nieprawdopodobnego! niedawno moje dwu miesieczne dziecko lezalo na oddziale dzieciecym. zonie kazali spac na plytkach (golej podlodze). gdy przywiozlem lozko polowe, pielegniarki nie pozwolily spac na tym "bo sie plytki rysuja". lekarz zbadal dziecko i dostrzegl zadnych powazniejszych chorob jakie przypuszczali, jedynie chrypke, w karte dziecka natomiast wpisali zapalenie krtani! po trzech dniach zrobiono mu wyniki. gdy poszedlem sie dowiedziec o stanie dziecka i wynikow pania doktor powiedzala mi ze dziecko ma " ZBLIZAJACA SIE ANEMIE". nie rozumiem tego!!! to nie wszystko bo pielegniarki ktore tam pracuja sa nieodpowiedzialne, gdy zona prosila o mleko dla dziecka ciagle bylo "zaraz" lub "pozniej" a trzy na oddziale siedza i telewizor ogladaja!!! poza tym w szpitalu nie ma ogrzewania i w nocy bylo bardzo zimno!!! nie polecam oddawania dziecka w rece barlineckiego szpitala!!!! polecalbym szpital w debnie. tam chociaz matka ma swoj wlasny pokuj wraz z dzieckiem no i obsluga jest ok!

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    pan polko

    Jak długo pan mitek będzie pozwalał na taką beznadziejną pracę p. polki z oddziału wewnętrznego. Może on sam w końcu zrozumie że nie radzi sobie .Pora żeby już opuścił szpital w barlinku. Miejmy nadzieję że będzie lepiej

Mapa

Zobacz jak dojechać

Forum