220 tysięcy placówek medycznych w Polsce
    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Wypadek.....!!!!

    Kilka lat temu, latem, nie szczesliwie spadłem z dachu i dotkliwie sie potłukłem oraz poobdzierałem.Kolega zawiozł mnie do szpitala na ul.Oginskiego w J.G.Po wielkich staraniach udało sie dostac na izbe przyjec.I tak sobie siedziałem..... spuchnieta głowa, cieknaca krew z czoła, przestawiony bark, zdarta skóra na odcinku od barku do łokcia, i ogolnie saczaca sie ze mnie obficie krew, wesoło kapiaca sobie na podłoge.Nie wiem kto miał wiecej szczescia, czy ja, ze nie zabiłem sie w czasie upadku z dachu, czy lekarz ktorego nie mogłem sprac bo nie miałem siły.Tak sie złozyło, ze byłem jedyny przed gabinetem zabiegowym i szlak mnie trafił gdy lekarz sobie spokojnie wyszedł z jednego pokoju, trzymajac w rece swieżo zaparzona kawe i spokojnie przeszedł mi przed nosem, bez cienia zainteresowania, do gabinetu w ktory miałem byc przyjety.Trwało to jeszcze ok 45min, jak wystawił głowe i nie chetnie mnie poprosił.Zycze temu panu tego samego, aby uległ wypadkowi, zeby sie z niego lała krew tak jak ze mnie, bolalo go tak samo i tak samo musial czekac 1godz i 45min na przyjecie.A ja bym sobie obok niego przeszedł z kawa i patrzac na jego cierpienie pomyslał,...-Cholera, znow przesłodziłem kawe.Tyle o szpitalu na ul.Oginskiego w J.G.Zamknijcie tę kaplice a lekarzy wyslijcie do Afryki na misje a chorzy niech wykupia sobie ubezpieczenie i maja spokojna głowe.

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Oddzial ginekologiczno-polozniczy kleska

    Pierwszy raz w zyciu zobaczylam cos takiego w szpitalu nazywanym szumnie Wojewodzkim. Opieka nad pacjentem (procz kilku chlubnych wyjatkow) tragiczna. - dzieci zabierane po porodzie na kilka godzin, bez uprzedniego przystawienia do piersi - sztuczne dokarmianie bez porozumienia z matka, lub wrecz mimo polecenia nie dokarmiania - utrudnianie odwiedzin dzieci bedacych pod obserwacja przez matki - zerowa pomoc laktacyjna - wyjatkowo niemily personel, doprowadzajacy niedoswiadczone mamy do lez uwagami typu - 'nie mam czasu, zeby pani pokazac jak sie karmi. Jak pani nie umie to podam butle, bo mam za duzo dzieci, zeby tracic czas' Itd... Jednym slowem kleska. Jestem przerazona tym co widzialam i nie zycze nikomu porodu i pologu w tym miejscu. Mam nadzieje, ze ktos sie zainteresuje ta placowka - rozwazam poinformowanie prasy

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    oddział ratowniczy zgłoszenie złamania lub skręcenia nogi

    Wstyd dla służby zdrowia!!!!!!!W dniu 18.01.2010r. godziny po południowe podjeżdżam pod wjazd karetek pogotowia odziału ratowniczego, swoim sam z dzieckiem u którego stwierdzono wstępnie złamanie lub skręcenie nogi. Podchodząc do okienka zastaję w nim starszą kobietę zdegustowaną na sam mój widok i zakłócenie jej spokoju (szkoda że nie wiecznego)informując o zaistniałym zdarzeniu, prosząc jednocześnie aby ktoś udzielił mi pomocy przy wniesieniu dziecka do szpitala. W odpowiedzi dowaiduje się,iż nikogo nie ma i nikt takiej pomocy mi nie udzieli a dziecko (lat 14) mam przynieść sam a tak w ogóle to mogłem wezwać karetkę i wówczas nie musiałbym go wnosić(nie wzywałem gdyż w tym czasie mogła być komuś potrzebna bardziej)Kiedy oburzenie moje sięgneło granic wytrzymałości kobieta która wyświadczyła mi łaskę w ogóle ze mną rozmawiając stweirdziłą cyt."niech idzie zobaczyć sobie na korytarz to może znajdzie tam wózek" poszedłem przypadkowo znalazłem wózek o którego pożyczenie musiałem poprosić inną osobę i w ten sposób dostarczyłem dziecko na odział szpitala. Następnie w akcie wielkiej łaski i oburzenia że nie posiadam polisy dziecka lub przygotowanego na kartce nr pesel zostałem skierowany po kolejnej czasochłonnej dyskusji na odział szpitala, gdzie już miła Pani pielęgniarka w profesjonalny sposób zajeła się moim synem. Opowiedziałem Pani pielęgniarce o chamstwie i rpostactwie a zwłaszcza braku kompetencji i nie nadawaniu się na zajomwane stanowisku osoby która przyjmuje w informacji zgłoszeń odziału ratunkowego szpirtala w Jeleniej Górze.Syn ze szpitala wyjechał z nogą w gipsie.Będąc tam byłeświadkiem jak inna osoba w rozmwoiue z tą kobietą mówiła iż jej zachowanie jest karygodne i sprawa nadaje się do telewizji. Ta kobieta od dawien dawna nie powinna pracować w dzisiejszerj służbie zdrowia, jeśli już musi to z daleka od ludzi, na etacie wspomnienia minionej epoki. Chamstwo, niekompetencja, brak grzecznośći,uprzejmości o braku kultury nie wspominając. WSTYD DLA SZPITALA, WSTYD DLA SŁUŻBY ZDROWIA!!!!!!!!!!!!

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    tylko prywatnie

    Sam poród wspominam koszmarnie. Położna miała mnie gdzieś i gdyby nie było przy mnie męża to wyszłabym z tamtąd w trakcie porodu. Ta zołza nawet nie powiedziała mi od kiedy mam przeć. Całe szczęście że zainteresowała się mną lekarka (tak się darłam) i jakoś poszło. A ta pseudopołożna ma ogromne szczęście że moje dziecko urodziło się zdrowe. A wszystko to dlatego że rodziłam na "kasę chorych" a nie prywatnie. Ten oddział ratuje tylko to że po porodzie jest super opieka nad dzieckiem. Nawet w nocy jak dziecko zapłacze to pielęgniarka zaraz przychodziła. Z opieką nad kobietą po porodzie już jest gorzej. Zero informacji, o wszystko trzeba wypytać, poradnictwo laktacyjne bardzo słabe mimo iż oddział preferuje karmienie piersią.

Mapa

Zobacz jak dojechać

Forum