.
220 tysięcy placówek medycznych w Polsce

Oddział Obserwacyjno-Zakaźny

ul. Nowowiejskiego 56/58
63-734 Poznań
    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Opinia nt pobytu z córką w szpitalu na nowowiejskirgo

    Pobyt w szpitalu oceniam jako traumatyczny! Średniowiecze,opieka na zerowym poziomie,kontakt z lekarzem-minimum.Warunki odbiegają od normy delikatnie mówiàc.Łóżeczka dla dzieci zdezelowane,brak lóżka dla matki karmiącej piersią. Dostałam z łaską stary koc i poszewke…na podłogę oczywiscie.Pielegniarka zasugerowala zebym przestała karmic piersia 16-miesieczne dziecko.Kpina!Nie przyszlam tam po poradę laktacyjną.Córka miala goraczke,wymioty i biegunkę.Czekalam tylko na wyniki badan i wypisalam sie n/ż ,otrzymując pomoc w innej placówce.RODZICE nie jedźcie tam nigdy.Jest kilka innych szpitali wartych uwagi. Gównozjady.Cała sprawa warta nagłościenia w telewizji.Czekam na odzew ze strony innych rodziców.Aaa…czytając nieliczne pozytywne opinie o tym szpitalu jestem pewna że pisze to personel w wolnej chwili -mają ich sporo z moich obserwacji.GÓWNO jedno wielkie.Wstyd Poznań!

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Pobyt 14 dni

    Przebywałam z synem w tym szpitalu 14 dni. Po 7 dniach pobytu skarga na szpital skończyła się tym że kolejne 7 dni syna leczyła Pani Ordynator a pielęgniarki modlily się żebym już wyszła do domu. Personel skandal... Trafiliśmy do szpitala w Wielki Piątek i pierszwe co usłyszałam na oddziale od dyzurujacej Pani doktor... Jak się chciało przyjeżdżać w Święta to teraz Pani tutaj je spędzi....u nas nikt przez ten czas nie pracuje oprócz pielęgniarek i lekarzy na oodziałach. I tak też było... Wszelkie materiały do badań były pobierane po Świętach... Pielęgniarki kpina... Stare... Niegrzeczne... Opryskliwe a to do tego uważają się za królowe.... Swoją drogą ja w pracy nie mam ani kanapy ani telewizora, nie mam też możliwości pół dnia siedziec i pić kawę... Jakim prawem one w ogóle żądają podwyżek... Na oodziałach dziecięcych wszystko robią matki... Ja nawet usłyszałam że to ja jestem w pełni odpowiedzialna za dziecko przebywające w szpitalu...one tylko podają leki...NIC WIĘCEJ.... Lekarz codziennie inny i codziennie się słyszy inną teorie. Oni powinni wszyscy iść do szpitala przy ul. Szpitalnej i się nauczyć pracy z dziećmi i ludźmi bo tych szpitali nie da się nawet porównać... Tak jakby trafiło się z piekła do raju....

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    Oddział obserwacyjno- zakazny

    Szpital tragedia. Czasy jak na zdjęciach z przed kilkunastu lat. Personel w ogóle nie powinien mieć styczności z dziećmi, bo jeżeli ktoś jest tu z obowiązku a nie zamiłowania do leczenia dzieci pobyt jest straszny, owszem kilka pan jest naprawdę super co widać po zachowaniu dzieci. Lekarze owszem mają swoje życie ale są po to by pmagac a nie utrudniać dziecia pobyt. Dziecko wyleczone ale ze względu na zły humor pani doktor i święto pracy 1 maja zostaje w szpitalu mimo że inny lekarz przekazał dzień wcześniej wiadomość ze dziecko może spokojnie jutro iść do domu. Nawet panie pielęgniarki cichutko podpowiadają ze z daną panią doktor nie ma co liczyć na wypis ze szpitala. Karygodne zachowanie ! Stwierdziła ze nie będzie więcej z nami dyskutować skoro jej Nie rozumiemy, ale tak naprawdę każdy rodzic chciałby wiedzieć dlaczego każdy lekarz opowiada co innego. Nasz pobyt zakończy się wizyta i skarga u ordynatora ponieważ to nie powinno mieć miejsca. Porównując szpital na ul. szpitalnej w Poznaniu to dwa różne światy. Dlatego gdy cokolwiek się dzieje nigdy na krysiewicza który ma kilka oddziałów na Nowowiejskiego. Pozdrawiam

    • *
    • * *
    • * * *
    • * * * *
    • * * * * *
    • * * * * * *
    rodzic przy dziecku

    Jestem własnie po 2-dniowym pobycie na oddziale z 14-miesięcznym dzieckiem. Ostatnio byłam tam 15 lat temu z najstarszym synem. Oddział jest odczuwalnie przyjemniejszy - jest ładnie pomalowany i wyremontowany. Personel ogólnie ok. Nie jest to jednak miejsce przyjazne dla dzieci, które są przyzwyczajone do bliskości rodzica i spania z rodzicami. Z racji wieku dziecku zostało przyporządkowane "łóżeczko" z metalowymi prętami. Fakt - opuszczana była jedna ścianka, jednak na wysokość uniemożliwiajacą przytulenie się rodzica do dziecka. Jedyną możliwością przytulenia było trzymanie dziecka na rękach. Do dyspozycji niewygodne krzesło plastikowe, dobre do siedzenia 1-2 godz. a nie 2 doby, tym bardziej z dzieckiem na rękach. Błędem w rozumowaniu i podejściu do pacjenta jest robienie łaski rodzicowi, że może przebywać razem z dzieckiem. Przecież to dzięki obecności rodzica dziecko ma szansę szybciej pokonać chorobę, jest spokojniejsze, a przede wszystkim to rodzic przejmuje na siebie 99 proc. opieki nad dzieckiem (przewijanie, karmienie, mycie, uspokajanie, zabawa itp). Gdyby nie rodzice siedzący przy małych dzieciach, personelu medycznego musiałoby być conajmniej 2 razy tyle. Nie rozumiem więc dlaczego pomimo wolnych dużych łóżek na oddziale, nie umożliwia się rodzicowi (nawet karmiącej matce) zajęcia z dzieckiem zwykłego łóżka...

Mapa

Zobacz jak dojechać

Forum